Zimowe ferie w zdrowiu

Administracja Kliniki - Styczeń 15, 2011

Doktor Marek radzi:

Kochani!

Wielkimi krokami zbliża się termin naszych wyjazdów narciarskich. Większość z nas, po miesiącach spędzonych za biurkiem, poczuje się mistrzami świata w narciarstwie i snowboardzie i nagle, bez specjalnego przygotowania, wskoczy w wyciągnięty z szafy lub strychu sprzęt do uprawiania sportów zimowych, ruszając szturmować górskie stoki. To niestety sprzyja wielu kontuzjom i nasz wymarzony, oczekiwany miesiącami, a zaledwie tygodniowy wyjazd, zamieni w nieprzyjemny pobyt w placówce leczniczej w kraju lub na świecie, a wspomnieniem z wyjazdu będą jedynie knajpki przy wyciągu lub miasteczku.

Dlatego proponuję wykorzystać te kilkanaście dni przed wyjazdem, na chociaż, krótkie przygotowanie kondycyjne, żeby zwiększyć naszą formę: codzienny, dłuższy spacer, marszobieg, ćwiczenia w domu w postaci przysiadów i rozciągania mięśni. Pamiętajmy, że zastałe mięśnie, ścięgna i stawy są znacznie podatniejsze na uraz, szczególnie w pierwszych dniach jazdy.

Statystycznie, prawie co druga osoba spośród nas cierpi na jakąś formę niewydolności krążenia, w postaci żylaków, pajączków, obrzęków i kurczów łydek. Dlatego moje porady dotyczą głównie tej dziedziny, zwanej fachowo flebologią.

Na początek podróż. W nasze wymarzone góry dotrzemy samochodem, autobusem, lub raczej rzadziej  samolotem, co zajmie nam od kilku do ponad 20 godzin podróży. Długie siedzenie w bezruchu, w przymusowej pozycji ze zgiętymi nogami zwiększa ryzyko zakrzepicy w kończynach dolnych. Dlatego pamiętajmy o ruszaniu się z miejsca w trakcie podróży, jeśli to możliwe to, co jakiś czas, unoszeniu nóg do góry. Dla osób z obrzękami i żylakami, wskazane jest ubranie na podróż pończoch lub rajstop przeciwżylakowych, a jeśli są wskazania, to przyjęcie zastrzyku z heparyny drobnocząsteczkowej (Fraxiparine, Fragmin, Clexane) przed podróżą. To oczywiście powinno zostać skonsultowane wcześniej ze swoim lekarzem. Lot samolotem wcale nie jest bezpieczniejszy, gdyż przestrzeń do siedzenia jest z reguły ograniczona, a w samolocie panuje podciśnienie. Oba te czynniki sprzyjają zakrzepicy. Na szczęście loty są krótkie, bo dłuższe loty na narty do Nowej Zelandii lub Ameryki Południowej czekają nas dopiero późnym latem J. Kiedy dotrzemy na miejsce i jest już pięknie, serce i dusza się radują, nie zapomnijmy, aby kilkanaście minut spędzić leżąc z nogami opartymi wysoko o ścianę i dopiero wtedy zabrać się za rozpakowanie bagażu.

Nasz pobyt w górach. Przed rozpoczęciem jazdy warto zrobić krótką gimnastykę, trochę przysiadów, skłonów i skrętów tułowiem i dopiero wtedy ruszyć w trasę. Nie muszę chyba przypominać żeby każda osoba powinna być zaopatrzona w kask na głowie. Wracając do nart to pamiętajmy, że buty narciarskie posiadają, w przeciwieństwie do snowboardowych, twardą skorupę, która powoduje niebezpieczny ucisk łydki i zastój krwi żylnej w nodze. To powoduje obrzęki i zwiększone ryzyko zakrzepicy. Dlatego, gdy odpoczywamy, rozpinamy buty narciarskie, lub przy dłuższej przerwie lunchowej, wyciągamy nogi z butów i staramy się umieścić nogi „ciut” wyżej. Dla bardziej obciążonych osób wskazane jest zakładanie pończoch, podkolanówek przeciwżylakowych pod skarpety narciarskie na czas jazdy.

Relaks po nartach, czyli apres ski. Część hoteli, ośrodków, do których trafimy oferuje nam różne formy relaksu po nartach: baseny, jacuzzi, saunę, hydromasaże, masaże itp. Oczywiście wykorzystujemy, nasz z trudem zdobyty, wyjazdowy tydzień „na maksa”. Wskakujemy do basenu, siedzimy w saunie i jacuzzi. Pamiętajmy, że wysoka temperatura jest szkodliwa dla naczyń, powodując ich rozszerzenie, a przez to nasze niechciane „pajączki, czy żylaki mogą się powiększyć lub popękać bardziej. Oczywiście nie namawiam do zrezygnowania z tego typu przyjemności, tylko przypominam i zachęcam, żeby przed, a szczególnie po, jakimkolwiek rozgrzewaniu nóg (sauna, solarium, jacuzzi), schłodzić je zimnym prysznicem, co spowoduje obkurczenie naczyń.

Co do alkoholu w trakcie pobytu. Oczywiście ze względów bezpieczeństwa, nie należy spożywać alkoholu na stoku, no może małą lampkę wina lub „małe piwko” do lunchu. Ale wieczorem, czerwone winko do kolacji jest bardzo wskazane i zalecane przez lekarzy. Włochy, a szczególnie Livigno, gdzie się wybieram z Rodziną i znajomymi to wspaniałe miejsce, aby zakosztować leczniczego wpływu czerwonego wina i doskonałej kuchni włoskiej na organizm człowieka.

W ramach walki z nadwagą proponuję dużo ruchu, lekką kuchnię i zdrowe żywienie, a po powrocie z nart kontynuację aktywności. Pamiętajmy, wiosna nadejdzie wkrótce, a po niej lato. Zamarzymy o słońcu, morzu, plaży, a potem spojrzymy w lustro, spróbujemy przymierzyć zeszłoroczne ciuchy i…

Ale to w dalszym odcinku :)

Zostaw wiadomość